Festiwal spełnionych życzeń

Tak można powiedzieć o tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Moniuszkowskim w Kudowie-Zdroju. Wydaje się, że organizatorzy spełnili wiele życzeń Stanisława Moniuszki.

 Stanisław  Moniuszko nie był nieudacznikiem, jak to się zwykło myśleć o naszym wybitnym kompozytorze. Wiedział, że swoje utwory musi promować w Europie (dlatego często tłumaczył je na francuski, niemiecki i rosyjski), wiedział też, co lubi współczesna mu publiczność, dlatego obok takich oper jak „Halka” czy „Straszny Dwór” komponował takie zabawne krotochwile, jak „Nowy Don Kiszot, czyli sto szaleństw” do słów Aleksandra Fredry.

W przyszłym roku mija 200 lat od urodzin Stanisława Moniuszki. Co o nim wiemy? Niewiele. Krąży mnóstwo obiegowych opinii, krzywdzących Moniuszkę, dlatego organizatorzy Festiwalu postanowili pokazać go widzom w trochę innej odsłonie.

Młoda dziewczyna zachodzi w ciążę z bogatym chłopakiem, ale ten żeni się z inną – córką zaprzyjaźnionej innej bogatej rodziny. Brzmi znajomo? Każdego dnia w  mediach mamy mnóstwo podobnych historii. A tymczasem tak można bardzo krótko streścić libretto moniuszkowskiej „Halki” . Historia ponadczasowa i za każdym razem tak samo dramatyczna. Dziś zapewne skończyłaby się inaczej, ale w XIX wieku los był okrutny dla samotnych matek.

„Halki” nie mogło zabraknąć w Kudowie. Publiczność zobaczyła też współczesną wersję „Don Kiszota”, który doskonale obrazuje małomiasteczkową obyczajowość. Miejmy nadzieję, że takich społeczności nie ma już na mapie naszego kraju. Zabawa jednak była znakomita. Musical w reżyserii Roberto Skolmowskiego poprowadził Stanisław Rybarczyk. Natomiast Andrzej Kosendiak, dyrektor Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu zadyrygował koncert „Widma”, który Moniuszko oparł na mickiewiczowskich „Dziadach”. Było to widowisko pełne emocji, wzruszeń i mistycznych uniesień. To wszystko pokazano w scenerii małego kudowskiego kościoła – nie wszyscy widzowie zmieścili się w kościele. Wielu słuchało muzyki na zewnątrz. Festiwalowe widowiska zawsze cieszyły się ogromną popularnością, tak też było w tym roku. Chociaż wieczory w „Pod Blachą” bywają chłodne, a przedstawienia kończą się późną nocą, to zawsze grane są przy komplecie widzów.

Festiwal Moniuszkowski to przedsięwzięcie warte kontynuowania ze wszech miar. Jego twórcom należy się uznanie za wieloletnią pracę i promowanie dzieł Moniuszki. Do zobaczenia podczas kolejnego festiwalu.

Jak było w Kudowie? Zobaczcie sami. Zdjęcia Janusz Biskowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *